Wydarzenia

Tegoroczny jubileusz cieszył się dużym zainteresowaniem. Przybyli słuchacze zostali wprowadzeni w koncert mocnym brzmieniem dzwonkowej „Fanfary” wykonanej przez grupę starszą. Oprócz utworów nawiązujących do minionych Świąt Wielkanocnych, zaprezentowano również dobrze znane kompozycje m.in. ścieżki dźwiękowe z filmów animowanych: Pocahontas - Colors of the Wind, Shreka – Alleluja( Leonadra Cohena), czy klasyki rocka – „Let it be” słynnego zespołu The Beatles. Poza grupą starszą( koncertującą) zaprezentowały się również grupa średnia i młodsza, przyczyniając się dostarczenia słuchaczom wyjątkowej przyjemność słuchania tych interesujących instrumentów. W ciągu osiemnastu lat dzwonki zagrały ponad 313 koncertów w kraju i poza jego granicami. Skład zespołu z roku na rok ulegał zmianie. Obecnie,łącznie w trzech grupach występuje ponad trzydziestu dzwonkarzy, w poczet absolwentów wpisało się ok 67.

Dziękujemy Bogu za służbę tych młodych ludzi oraz całokształt pracy dyrygenta zespołu. Szczególne podziękowania pragniemy złożyć na ręce pani Anny Kimmer, za wysiłek włożony w przygotowanie trzech grup do pięknego występu oraz dla ks.Tomasza Pieczko, za poprowadzenie całości koncertu.

Mamy nadzieję, że te minione osiemnaście lat, to tylko kropla w morzu…tego co przed nimi. Życzymy grania i występów przez długie,długie lata….

W sobotę, 8 kwietnia, o godz. 16.00, na Plebanii – odbył się wieczór zborowy z prelekcjami o historii należącego do naszej parafii zabytkowego cmentarza ewangelickiego w Orzeszkowie.

Orzeszkowo znajduje się w Wielkopolsce, na terenie gminy Kwilcz, w powiecie międzychodzkim. W miejscowości tej została założona w roku 1646 parafia ewangelicko-reformowana (byli to głównie potomkowie Braci Czeskich). Początkowo używano dawnego kościoła katolickiego, ale - po ponownym przejęciu go przez katolików - wybudowano własny, w 1788 r.

Prelekcję o historii cmentarza i lokalnego zboru ewangelickiego, podczas naszego wieczoru parafialnego wygłosiła zaproszona przez nas Pani Joanna Wałkomska, doktorantka Uniwersytetu Poznańskiego, a jednocześnie osoba żywo zaangażowana w realizację programu edukacyjnego, związanego z naszym cmentarzem (o tym poniżej).

Warto zwrócić uwagę, że cmentarz w Orzeszkowie, choć współcześnie bardzo zaniedbany, jest miejscem pasjonującej historii nie tylko lokalnego zboru ewangelickiego, ale - poprzez groby ważnych postaci dla Wielkopolski - jest także ważnym pomnikiem historii regionu.

Na szczególną uwagę zasługuje pochowany na tym cmentarzu Jan Wilhelm Kassjusz (1787-1848), pochodzący z rodziny czesko-braterskiej pastor w Orzeszkowie, wielki patriota polski. Uczył literatury starożytnej w gimnazjum pruskim w Poznaniu, gdzie walczył o zachowanie języka polskiego w szkole. Przez swoją antypruską postawę został zwolniony z posady nauczyciela w 1824 r. W 1848 r. przyłączył się do Komitetu Narodowego, działającego w Poznaniu, współpracując w nim z Karolem Libeltem. Jeździł do Berlina w obronie praw kultury narodu polskiego.

Kassjusz zmarł w listopadzie 1848 r., w majątku w Chobienicach, a wdzięczni mieszkańcy Wielkopolski postawili mu pomnik – żeliwny obelisk, który stoi do dziś w Orzeszkowie, na naszym cmentarzu.

Cmentarz ten jest także miejscem pochówku rodzin ziemiańskich Bronikowskich i Kurnatowskich.

Na uwagę zasługuje fakt, że to na cmentarzu orzeszkowskim pochowany został prezes generalny Konsystorza Ewangelickiego Królestwa Polskiego w latach 1807-1831 – Karol Bogumił Diehl, zwolennik powstania listopadowego.

Cmentarz jest obecnie – jak wspomniano wyżej – poważnie zaniedbany. Nasza parafia formalnie jest jego właścicielem, ale tak ze względu na znaczącą odległość między Zelowem a Orzeszkowem, jak i ze względu na nasze bardzo niewielkie możliwości finansowe, nie możemy doprowadzić do jego gruntownej restauracji. Niemniej, dzięki nawiązanej współpracy z gminą Kwilcz, w roku 2016 zostały przeprowadzone na cmentarzu duże prace porządkowe (głównie siłami młodzieży szkół lokalnych) oraz został zrealizowany w szkołach powiatu program edukacyjny, związany z ważnością historyczną naszego cmentarza, jako miejsca pamięci regionalnej.

 

W sobotę, 11 marca, odbyło się Ogólne Zgromadzenie Zboru. Poprowadziła je Pani Sylwia Klimczak, za co jej bardzo dziękujemy, zwłaszcza za jej solidne przygotowanie merytoryczne oraz taktowną konsekwencję w prowadzeniu obrad.

Tym razem Zgromadzenie nie miało ono charakteru typowo wyborczego, a skupione było na kwestiach sprawozdań rocznych, a mianowicie na prezentacji, analizie i przyjęciu sprawozdań Kolegium Kościelnego, Pastora i Dyrektor Przedszkola. Sprawozdania przedstawione zostały zaakceptowane, a Kolegium otrzymało nie tylko absolutorium, ale także duże pochwały za dokonaną pracę. Został także oraz uchwalony preliminarz finansowy parafii na rok 2017.

Warto tutaj podkreślić, że pomimo żmudnej czasem pracy nad sprawozdaniami, zwłaszcza finansowymi, niełatwej ich analizie, nasz zbór kontynuuje piękna tradycję transparentności finansów, z którymi są zawsze zapoznawani (i to ze szczegółami) członkowie parafii przybyli na Ogólne Zgromadzenie.

Ponieważ zaistniała potrzeba wzmocnienia grupy delegatów naszej parafii na Synod Kościoła, zostali wybrani kolejni zastępcy delegatów: Panowie Janusz Gryger i Karol Gwiazdowski. Dziękujemy im bardzo za ich dyspozycyjność.

Trzeba jednak podkreślić ze smutkiem, że gdy mówimy i zapraszamy do większego zaangażowania w konkretne prace w zborze, do podjęcia określonych odpowiedzialności (jak choćby ta - delegacji na Synod, który przecież decyduje o naszym funkcjonowaniu w Kościele), to z reguły są to wciąż te same osoby: czy to z Kolegium Kościelnego, czy z jego bezpośredniej orbity. Dlaczego to martwi? Chyba nie pamiętamy, jak wiele obecnie spraw jest objęte zaangażowaniem Kolegium w naszej parafii. Mamy wspaniałe przedszkole, które w tym roku obejmuje opieką aż 88 dzieci. Jesteśmy właścicielami dużej kamienicy w centrum, pasażu handlowego, mamy wiele prac remontowych i naprawczych do wykonania, zarówno na terenie samej posesji parafii, jak i we wspomnianych wyżej miejscach. Nie sposób, aby to wciąż te same osoby były obciążane pracą. Cieszymy się i dziękujemy bardzo za ich ogromne zaangażowanie, ale jednocześnie mamy świadomość, że nie możemy bez końca nadużywać ich czasu i sił, gdy mają także prawo odpocząć, czy pobyć z rodziną.

Wydaje się, że kwestia zwiększenia świadomości odpowiedzialności za parafię, za jej dzieła, będzie wymagała w najbliższym czasie naszej poważnej pracy. Jak to zrobić pozostaje kwestią otwartą. Wszystkie pomysły są mile widziane.

W czwartek, 2 marca, mieliśmy wizytę gości z Niemiec, z Kościoła Krajowego Lippe. Gośćmi byli Superintendent tego Kościoła, ks. Deitmar Arends, oraz pastorzy Dieter Bökemeier i Stefanie Rieke-Kochsiek. Warto przypomnieć, że z tym Kościołem niemieckim łączą nas długoletnie relacje. W trudnych momentach historii współczesnej, to Kościół z Lippe pomagał naszemu Kościołowi w bardzo wielu dziedzinach, przede wszystkim materialnie.

W godzinach przed i wczesno-popołudniowych pastor Tomasz Pieczko miał długie i bardzo ciekawe spotkanie z naszymi gośćmi, którzy byli żywo zainteresowani historią i współczesną pracą naszego zboru. Warto podkreślić, że podczas tego spotkania dominował klimat wzajemnego braterskiego otwarcia, szacunku i nieudawanego zainteresowania gości tym, w jakich warunkach, jakie trudności napotykając, nasz zbór stara się kontynuować świadectwo ewangelickie, w miejscowości o tak pasjonującej historii, jaką jest nasz Zelów.

Goście zwiedzili również nasze muzeum, a także odbyli krótką wizytę w Klubie Czeskim, gdzie zostali zapoznani z pracą Stowarzyszenia Czechów.

O godz. 18.00 miał miejsce wieczór zborowy, na który poza naszymi parafianami (naprawdę licznie przybyłymi, czym bardzo się cieszymy) przyjechali także pastorzy zborów w Bełchatowie i Kleszczowie oraz prezesi ich Kolegiów Kościelnych.

Naprawdę interesujące prezentacje życia Kościoła w Lilppe i problemów, jakie napotykają oni w swojej działalności, a które zaprezentowali nasi goście, bardzo zbliżyły nas dzisiaj do siebie i pozwoliły na otwartość deklaracji, że oto nadszedł czas, by kontakty i pomoc nie miały już mieć kierunku tak jednostronnego jak kiedyś (i tylko skoncentrowanego na kwestiach materialnych), ale powinny skupić się na wzajemnej wymianie doświadczeń, form pracy, poczuciu solidarności głoszenia i świadczenia o Ewangelii, które to elementy we współczesnej Europie napotykają tyle – i to podobnych – problemów, niezależnie od kraju, w którym proces ten się realizuje.

Od kilku już miesięcy, w naszej parafii, spotyka się grupa Pań 30+. Czyli, Panie, które mają minimum trzydzieści lat mogą spotkać się, porozmawiać, zjeść coś wspólnie, obejrzeć jakiś film. Spotkania te odbywają się z różną częstotliwością, gromadząc zazwyczaj grupę ok. 20 (czasem więcej) Pań. Kobiecość uczestnictwa jest na tyle wymagająca, że także pastor, proponując na początek krótkie rozważanie biblijne, stara się zmykać czem prędzej…

Mówiąc poważniej, to dziękujemy Panu Bogu, że pozwolił, aby taka inicjatywa spotkań powstała i by odbywały się one zawsze w klimacie tak sympatycznym, jak dotychczasowy.

Efektem konkretnym spotkań kobiecych było poprowadzone przez nie niedzielne nabożeństwo, 19 lutego (w czasie nieobecności Panów, w tym pastora).

Całość nabożeństwa, włącznie z kazaniem (zamieszczonym poniżej), poprowadziły Panie, za co bardzo im dziękujemy.

 

Kazanie Pani Renaty Pieczko na nabożeństwie prowadzonym przez Panie parafii zelowskiej – 19 lutego 2017.

 Kazanie na tekst: Ewangelia według św. Marka 4:26-29:

I mówił: Tak jest z Królestwem Bożym, jak z nasieniem, które człowiek rzuca w ziemię. A czy on śpi, czy wstaje w nocy i we dnie, nasienie kiełkuje i wzrasta; on zaś nie wie jak. Bo ziemia sama z siebie owoc wydaje, najpierw trawę, potem kłos, potem pełne zboże w kłosie. A gdy owoc dojrzeje, wnet się zapuszcza sierp, bo nadeszło żniwo.

 

Dzisiejsza przypowieść opisuje w bardzo zwięzły sposób rzeczywistość Królestwa Bożego.

Dostępne mi opisy wskazują na trzy bardzo istotne elementy omawianej historii biblijnej.

Trzy obrazy, z których każdy zawiera bogatą interpretację, będąc jednocześnie nierozerwalną całością pozostałych dwóch.

Na pierwszym obrazie widzimy siewcę rzucającego nasienie w ziemię.

Na drugim obrazie siewca prowadzi swoje codzienne życie, nie mające nic wspólnego ze wzrostem nasienia. „Czy on śpi czy wstaje w nocy i we dnie nie wie jak nasienie wzrasta”. Nie posiada takiej wiedzy.

 Trzeci obraz, to obraz żniwa. „Gdy owoc dojrzeje, wnet się zapuszcza sierp, bo nadeszło żniwo”. Siewca skoro sieje ziarno, wie i jest świadomy faktu nieuchronnego nadejścia żniw, czyli czasu zbioru plonów.

 

Jezus, mówiąc nam o Królestwie Bożym, wprowadza nas w rzeczywistość odnoszącą się do teraźniejszości i do przyszłości. Królestwo Boże porównywane jest do ziarna rzucanego przez rolnika w ziemię.

Pamiętamy, że ziemia może być pokryta cierniem, ziarno może być porwane przez ptaki. Są i takie ziarna, które wpadną w urodzajną ziemię.

W Biblii ziarnem jest Słowo Boże. Rolą siewcy, ucznia Jezusa, jest sianie ziarna Słowa Bożego z ufnością i nadzieją, że Bóg da mu stosowny wzrost. Izajasz potwierdza nam, jaką skuteczność ma Słowo Pana.

Czytamy: „Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich nie wraca do Mnie bezowocnie.

Małe, delikatne ziarno Słowa, niesie w sobie zaskakującą dynamikę. Wpadając w ziemię , nasze serce przeistacza się, kiełkuje, wzrasta, produkuje nową, nie istniejącą wcześniej rzeczywistość.

Ziarno Królestwa Bożego, to nowe życie zainicjowane przez Jezusa Chrystusa.

W liście do Ef. 4:22-24 czytamy „Co się tyczy poprzedniego sposobu życia – trzeba porzucić dawnego człowieka, który ulega zepsuciu na skutek zwodniczych żądz, odnawiać się duchem w waszym myśleniu i przyoblec człowieka nowego stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości.

Jeśli Jezus nazywa tę nową rzeczywistość Królestwem Bożym, to dlatego, że Bóg jest w niej Królem i uznanym autorytetem. Wzrost Królestwa Bożego zależy od Niego samego. Logika Boża nie jest naszą logiką, Jego myśli nie są naszymi i Jego drogi nie są takie jak nasze.

W Królestwie Bożym, to Bóg jest mocą sprawczą, my zaś kruchymi naczyniami.

 

Wracając do przypowieści: to nie siewca jest twórcą wzrostu ziarna, „to ziemia sama z siebie owoc wydaje, najpierw trawę, potem kłos, potem pełne zboże w kłosie”.

Wszystko ma swój czas.

Bóg dawca życia zna czas wzrostu każdego ziarna i respektuje ten proces.

To on troszczy się o to aby każde ziarno dojrzało. Nawet w sytuacji, gdy noc jest zbyt długa lub piętrzą się przeciwności.

 

Jeśli Bóg jest sprawcą wszystkiego, kim więc jest siewca. Czy tylko instrumentem do rzucania ziarna? Otóż nie! Bez siewcy nie byłoby żniw.

Bez człowieka, który z całym swoim oddaniem, pomimo przeciwności, cierpliwie, idzie i rzuca ziarno w ziemię, to ziarno nie miałoby szans rozsiać się po całym świecie.

Gdyby nie było siewu, nie byłoby plonu. Jezus powierza nam zadanie głoszenia Ewangelii. Jest to odpowiedzialność zobowiązująca nas do czujności w wierności Bogu.

Człowiek zapominając o Bogu potrafi zasiać piekło w swojej duszy i w życiu innych, nawet posługując się słowami Biblii.

Pamiętajmy, że poza siewem i wzrostem czeka nas również czas żniw. A czas żniw nadejdzie.

Jeśli siejemy w Królestwie Bożym, jeśli w nim wzrastamy, możemy z nadzieją oczekiwać zbioru plonów.

 

 A dziś otwórzmy nasze serca na Słowo Pana by ono w nas wzrastało i nas przemieniało, tworząc cząstkę nieba, którą będziemy mogli podzielić się z braćmi i z siostrami.

 

 GALERIA

Trochę sprowokowani (w tym dobrym sensie) przez Panie, które spotykają się w gronie czysto kobiecym od kilku miesięcy, Panowie poczuli chęć i możliwość spędzenia - także we własnym gronie – nieco czasu. Pojawiła się inicjatywa (pochwycona szybko) wspólnego wyjazdu do Karpacza w dniach 17-19 lutego. Kryterium wyjazdu było tylko jedno – wiekowe: dolna granica wieku wyjeżdżających to 30 lat, granica górna otwarta…

W krótkim czasie zgłosiło się 14 Panów (ostatecznie wyjechało nas 13), którzy zorganizowawszy się w dwa samochody (dziękujemy Panom Ryszardowi Hofmanowi i Henrykowi Kimmerowi – właścicielom i kierowcom samochodów) sprawnie wyjechali do wspomnianego Karpacza.

Noclegi i posiłki (śniadania, obiadokolacje) zarezerwowano w Ośrodku Szkoleniowo-Wypoczynkowym „Wang”, należącym do tamtejszej parafii Ewangelicko-Augsburskiej. Ośrodek miły i wygodny, jedzenie bardziej niż wystarczające w jakości i ilości.

Przyjechawszy w piątek wieczorem pomaszerowaliśmy na spacer „Karpacz by night”. Chyba grupa kilkunastu panów musiała wyglądać dość egzotycznie, ale Karpacz jest naprawdę miłym i spokojnym do odpoczynku miejscem, stąd i my czuliśmy się sympatycznie.

W sobotę, od rana wyjście na Śnieżkę. Pogoda była znośna, choć mglista. Śnieg pokrywał całą trasę i choć także padał, nie było zbyt zimno, a zatem spacer był przyjemny. Kilku Panów (najbardziej wytrwałych i chętnych wrażeń) doszła na sam szczyt Śnieżki, pozostali z nas (uczciwie – liczniejsi) doszli do jednego ze schronisk, po czym zdecydowali się schodzić. Wycieczka naprawdę udana. Wieczorem powtórnie, po odpoczynku, spacer po Karpaczu.

W niedzielę, 19 lutego, udaliśmy się na nabożeństwo do kościoła parafii ewangelicko-augsburskiej „Wang”, gdzie zostaliśmy przywitani publicznie przez proboszcza, a ks. Tomasz Pieczko po nabożeństwie przekazał parafianom z Karpacza pozdrowienia od naszej grupy i całej parafii.

Początkowo po nabożeństwie planowaliśmy zwiedzanie atrakcji historycznych w miejscowościach okolicznych, ale pogoda okazała się tak piękna, że zdecydowaliśmy, że jednak mamy ochotę na zmianę planów i na jazdę wyciągiem krzesełkowym na Kopę i spacer - jeszcze raz - pod Śnieżkę. Pomysł okazał się znakomicie trafiony, bo sam wyjazd na Kopę i spacer w kierunku Śnieżki pozwoliły na oglądanie wspaniałych widoków górskich, niedostępnych z powodu mgły podczas pierwszego spaceru.

Po powrocie do Karpacza czekała nas główna atrakcja dnia, wyśniona golonka w jednej z restauracji… Jak się okazało, niektórzy z nas nieco przeliczyli się z rozmiarami zamówionych porcji, ale sam zapał jedzenia pozostanie niezapomniany…

Podsumowując krótko – dobry czas, spokojny i będący wypoczynkiem dla nas wszystkich. Sądzimy też, że to nie po raz ostatni wyjechaliśmy w takim towarzystwie. Mało tego, sądzimy i liczymy, ze następny wyjazd zgromadzi grupę jeszcze liczniejszą.

 GALERIA

11 lutego, w ramach zbiórki skautowej, nasi Rangerzy uczestniczyli w kuligu, zorganizowanym dla nich przez odpowiedzialnych i pastora. Odbyło się to dzięki uprzejmości Pana Henryka Kimmera z ul. Kościuszki (bardzo mu dziękujemy), który swoim busem oddał się do naszej dyspozycji, aby pociągnąć powiązane ze sobą sanki.

Wyruszyliśmy w dwa samochody: pastora i wspomnianym wyżej busem Pana Henryka. Wjechaliśmy w ośnieżone lasy otaczające Zelów, gdzie sanki zostały powiązane między nimi i przyczepione do haka busa. Trzeba było bardzo uważnie podzielić pasażerów sanek, aby wzajemnie mogli nad sobą czuwać i aby w czasie ewentualnych wywrotek sanek (a tych jak się później okazało było sporo) zawiadamiali kierowcę busa o koniecznym zatrzymaniu się.

Właśnie bus (a nie traktor, o którym początkowo myśleliśmy, jako „sile pociągowej”) okazał się w przypadku naszych dzieci wielką pomocą. Jeśli tylko któryś z dzieciaków zmarzł w sposób dla niego trudny już do zniesienia, to mógł spokojnie przeskoczyć z sanek do kabiny busa i tam ogrzać się, aby po chwili móc spokojnie wrócić do zabawy. A zabawy było sporo przez te ponad dwie godziny jazdy. Fortunnie obyło się bez wypadków, w których ktoś poniósłby szkodę. No, może poza dwukrotnym zakopaniem się samochodu pastora w śniegu…

Sądząc po opiniach, był to dobry i udany czas. Chciałoby się być może częściej spotykać na takich zabawach, ale śnieg w zimie (odpowiednio głęboki) nie jest aż tak obecny, szkoda…

GALERIA

10 lutego, po południu, grupka naszych gimnazjalistów z pastorem pojechała na lodowisko w Bełchatowie. Z niekłamaną radością odkryliśmy, że na lodowisku było niewiele osób (chyba pierwszy taki raz w naszej praktyce wyjazdów!) i tym samym mieliśmy możliwość poślizgania się do woli i bez przeszkód. Trzeba przyznać, że jest zauważalne znaczące polepszenie się umiejętności jazdy na łyżwach u naszych młodych, w porównaniu z rokiem ubiegłym…

Oczywiście, można zastanawiać się, czy warto o takich „drobiazgach”, jak choćby ten wspólny mały wyjazd,  pisać na stronie internetowej parafii, niemniej, w sposób symboliczny, chcemy zwrócić uwagę naszych czytelników na fakt, że chcemy i staramy się, aby nasze dzieci i młodzież uczyły się być razem (uczyć się siebie…), mając świadomość, że należąc do jednego zboru (jednej parafii) mogą spędzać czas razem i z radością w bardzo różny sposób.

26 stycznia w Pałacu Prezydenckim w Warszawie miało miejsce spotkanie Pana Prezydenta Andrzej Dudy (obecnego z małżonką - Panią Agatą Dudą)  z przedstawicielami religii i wyznań obecnych w Polsce.

W swoim wystąpieniu Pan Prezydent wspomniał o ważności dialogu między religiami oraz o istniejących w tej sferze długich polskich tradycjach.

Głos zabrali także przedstawiciele kilku religii w Polsce. Pośród nich, dla nas Ewangelików, istotnym było wystąpienie - w imieniu Polskiej Rady Ekumenicznej - ks. bpa Jerzego Samca z Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Ks. Jerzy z dużą bezpośredniością podkreślił trudność funkcjonowania religii i wyznań niekatolickich w naszym kraju, w klimacie wyraźnie nierównego ich traktowania. Prosił także Prezydenta Rzeczypospolitej o zainteresowanie tak nakreślonym problemem.

W spotkaniu uczestniczył, w grupie reprezentującej nasz Kościół, ks. Tomasz Pieczko, proboszcz parafii w Zelowie.

 GALERIA