Zaczęło się parę tygodni temu. Młodzież w Zelowie
bawiła się na urodzinach Darii Nowak. Potem opisywała swój ¶wietny
humor w księgach go¶ci. Parę osób spoza Zelowa pomy¶lało, że może
by tak pojechać do Zelowa na poprawiny urodzin i pobawić się tam.
No w końcu trzeba się integrować! I teraz jest z kim!
I udało się. Nasi bracia i siostry spoza Zelowa
dopisali. Przyjechali z Żychlina (Marta Komicz), z Warszawy (Krzysztof
Urban) z Łodzi (Julia Lewandowska), z Bełchatowa (Paweł Jancyk)
i z Kleszczowa (Heniek Buresz). Było nas dużo. Razem z młodzież±
zelowsk± na tym spotkaniu przewinęło się 31 osób.
Krzysztof i Julia przyjechali już na próbę dzwonków.
Przywitani zostali chlebem i nie sol±. Posłuchali, popatrzyli, pojedli
kanapki z wegetariańskim smalcem roboty Krzysztofa. Gdy się okazało,
że Henryczek nie ma jak przyjechać do Zelowa, Julia, Krzysztof i
Ewa, jako szofer pojechali¶my po niego aż do Kleszczowa.
Gdy wrócili¶my do Zelowa na salce już było pełno
osób. Dojechała też Marta Komicz. Miała wyj±tkowo dług± podróż.
Wyjechała z domu już o 10:33! Najpierw przywitania, pozdrowienia,
życzenia urodzinowe... Jak już wspomniano obchodzili¶my poprawiny
urodzin Darii Nowak, ale też osiemnastkę Bartka Zalisza i dziewiętnaste
urodziny Moniki Nowak z dwutygodniowym wyprzedzeniem.
Do około 19:30 rozmawiali¶my ze sob±, ¶miali¶my
się, niektórzy grali w tenisa stołowego i w piłkarzyki. Jedni troszczyli
się o nasze brzuszki i co jaki¶ czas pałaszowali¶my różniaste ciasta,
ciasteczka oraz pili¶my herbatki lub soczki.
O 19:30 wszyscy na komendę zasiedli na fotelach
i na krzesełkach z Bibliami w rękach. Mieli¶my przerabiać 1. rozdział
Listu do Rzymian. (W między czasie przyjechał Paweł Jancyk). To
spotkanie pod wezwaniem Ducha ¦więtego rozpoczęli¶my pro¶b± do Boga
o zrozumienie tego co On chce nam przekazać. Tekst przeczytał Krzysztof.
Rozważanie prowadziła Ewa. Głównym tematem był grzech. Według tego
tekstu grzech to co¶ zamierzonego (w. 32), a jego konsekwencjami
s±: wewnętrzna przewrotno¶ć człowieka (w. 21,22,28) a następnie
także i zewnętrzna przewrotno¶ć (w. 23-27). Złe my¶li prowadz± do
złego działania. My grzeszymy a Bóg się na to gniewa (w. 18). Można
to porównać do człowieka, który prowadzi na smyczy swojego psa.
Zwierzak się wyrywa, chce i¶ć w drug± stronę niż jego pan. Szczeka,
nie chce i¶ć dalej. Pan tak kocha swego pieska, że nie chce ci±gn±ć
go na siłę tam, gdzie ten nie chce... puszcza go ze smyczy... piesek
odbiega w druga stronę. "A ponieważ nie uważali za wskazane
uznać Boga, przeto wydał ich Bóg na pastwę niecnych zmysłów, aby
czynili to, co nie przystoi" (w. 28).
Po rozważaniu niektórzy chc±c posiedzieć w zelowskim
barze poszli do niego, jednak okazało się to wielkim niewypałem...
nie było już w nim wolnych miejsc. Wobec tego wszyscy znowu spotkali¶my
się razem na salce. Ponieważ co niektórzy czuli burczenie w brzuszkach
na stół wyłożono pełny talerz z kanapkami!
Po północy wszyscy wstali i rozległo się radosne
"Sto lat!". Oto Bartek stał się pełnoletni! Do godziny
3 w nocy bawili¶my się, rozmawiali¶my, jedli¶my ciasta, kanapki,
chipsy, pili¶my herbatki i kawki. Potem obejrzeli¶my fajn± komedię
"Zakazany owoc" o tym jak katolicki ksi±dz i rabin zakochuj±
się w jednej dziewczynie - koleżance ze szkolnej ławki. Niektórzy
uznali ten film za nudnawy i regenerowali siły spaniem swym. Po
skończonym filmie wpałaszowali¶my pyszne ¶niadanko - kanapki. Ponieważ
na dworze było już całkowicie jasno, uznali¶my za stosowne wzi±ć
porann± k±piel - tzn. umyć zęby.
Nastał ranek, dzień niedzielny, zaczęli¶my się
zbierać. Najpierw Henryczka odwieziono do Kleszczowa. W tym czasie
na salce tylko Marta miała tyle siły, by wzi±ć się za sprz±tanie.
Bravo! Nasi kochani go¶cie spoza Zelowa postanowili, że odwioz±
różnież Martę do Żychlina i tam będ± na nabożeństwie. Wyjechali.
Resztki młodzieży zelowskiej, które zostały do rana na spotkaniu,
nie pojawiaj±c się nawet w domach, poszły od razu na nabożeństwo.
Tak też skończyło się nasze spotkanie integracyjne.
Gdzie następne?