Salko, ojczyzno
moja, Ty jesteś jak zdrowie.
Ile Cię trzeba cenić ten tylko się dowie, kto Cię już zobaczył.
Dziś sytość Twą w całej ozdobie widzę i opisuję,
Bo tęsknię po Tobie...
Ewo kochana, co naszych bronisz kluczy,
I w strzeżeniu ich, nowych zasad nas uczysz.
Paletki w niebezpiecznym miejscu chowasz,
Tylko się kiedyś nie poparz! (Wybacz, wiesz, że Cię kocham - [przyp.
autorki])
W naszej Salce, tak jak w każdej jest ping-pong, kuchnia i klozet.
Co do klozeta (każdy to powie), cieknie, pryska, że nie mieści się
w głowie!
Kuchnia ciągle zajęta, bo wciąż się tam ktoś pałęta,
I dzbanek ciągle wrze, bo herbaty rusz co rusz nam się chce!
Kiedy zachodzi potrzeba, na rozważaniach duchowo sięgamy nieba.
Po tym każdy "wniebowzięty" po paletki sięga uśmiechnięty.
Po spotkaniu wszyscy płaczą,
bo przez tydzień się nie zobaczą...