Którejś
pięknej nocy w styczniu Delfinka ogłosiła konkurs na Księdze Gości
o najlepszy wiersz o Zgrzewie :)
Tutaj przedstawiam te, które zostały przesłane
na konkurs:
Kici_mici:
"Wiersz o Zgrzewie"
Leżę w cieniu,
wkoło zielone drzewa,
słońce gorąco przygrzewa,
wszystko jakby ziewa,
wiatr delikatnie powiewa,
a pod ręką to co mnie zdumiewa:
chłodnego browara Zgrzewa.
Delfinka:
O xxxxxxx muzo ty moja
Jesteś jak moja zbroja
Ty mnie od smutku ochraniasz
Za złe uczynki ochrzaniasz
wiec bądź mym natchnieniem
I wiecznym marzeniem <DANIO><:
hmm
Ewcia Ewcia
nasza zgrzewcia
tworzy księgę
co by nie
wciąż się męczy
myśli dręczy
a to po co?
myśli nocą
a to po to
byśmy mogli
gadać sobie
późną porą
czy też w dzionek
nieraz czasem
a więc Ewci dziękujemy
i o więcej takiej pracy
cię prosimy...
...:
W pewien dzień piękny, wiosenny i miły
Gdy Ryby w stadko posłusznie się zbiły
Pośród roślinek, kamieni i żwirku
Stanęło bokiem Rekinów kilku
Pierwszy na czoło sumiasty Ryb płynie
Następnie Kosogon - co z kłów swych słynie
A tuż za nimi PawJanek Królewski
Na samym końcu - Danio-Kimmerski!
Wnet się porusza jedna z Ryb drobnych
Przemknęła chyłkiem wśród roślin wonnych
Chlapnęła płetwą w Rekinów kilku
I odezwała się bez wysiłku
Nic tutaj po was opasłe wałkonie!
Najprzód oddajcie nam hołd w pokłonie!
Bo nasza władza sięgnie was srodze!
Wnet uciekniecie z Akwarium w trwodze!
Biada nam, biada - jęknęły Rekiny
Patrzą po sobie, szukają gdzieś winy
Lecz nigdzie skazy wypatrzyć nie mogąc
Łypnęły ślepiami szelmowsko zawodząc
Burza się zbiera, pioruny wnet spadną
Wielkie Rekiny Fląderki łakną
Otóż to właśnie - ta mała rybeczka
Na imię miała - Adusia Flądeczka
Grzbiety rekinie się wyprężyły
Zęby o żwirek wnet podostrzyły
I nagle spod piachu, ni stąd, ni zowąd
Wypłynął śliski, gębowy dziwoląg.
Spaślaki spojrzały i zgroza je bierze
Ledwie trzymają na wodzy pęcherze
Patrzą nań ciągle i nic nie wiedzą?!
Co za dziwoląg - głowami się biedzą?
U stwora skórka lśniąca i gładka
Ba, szepnął Rekin - a to zagadka
Bo gdyby nie drut w otworze gębowym
Byłbym pomyślał o stworze zgrzewowym
Tymczasem rybstadko odwagi nabrało
Włączyły muzykę by pięknie brzmiało
I w ten oto sposób z Rekinów kilku
Agresja spadła wnet bez wysiłku
Morał z tej bajki dla dużych i małych
Muzyka łagodzi Rekinów całych
Bo od lat wielu Rekiny i Ryby
Wciąż zza tej samej patrzają szyby.
Silver:
"Oda do Zgrzewy"
Po klawiaturze śmiga jak szalona
Nowości internetowe zna tylko ona
Na dzwonkach grać umie
Gitarę zna też
I jako Glonojad lubi dobrze zjeść
Wcina szarlotkę, uwielbia kabaczki
Nie przejdzie też spokojnie obok Szamba paczki
I za to wszystko tę Zgrzewę lubimy
Bo się z Lubkieren nigdy nie nudzimy
I chociaż w stolicy dużo czasu spędza
By za kilka latek założyć togę księdza
Nie zapomina nigdy o Zelowie swym
Bo czuje się jak ryba w wodzie w nim
Czasami jednak z niego się wymyka
I spontanicznie po kraju bryka
Nad morze chętnie ostatnio ucieka
By tam swobody doświadczyć dwa deka
Takie wycieczki są bardzo fajne
Bo się ujawniają strony Ewy tajne
Gdybym z nią razem nie była na Helu
Trudno by mi było przekonać Was wielu
Że Zgrzewa śmiga autem jak rajdowiec
I pływa w zimnym morzu jak Mors-Zawodowiec
Poza tym na swoim postawić umie
Co nieraz siwiznę u innych powoduje
Podsumowując więc wszystko razem
Muszę powiedzieć pełna uznania
Że nasza Ewierken jest nie do sklonowania
Drugiej takiej nigdzie nie znajdziemy
Chociaż całą Ziemię trzy razy przejdziemy
I na tym tę Odę do Zgrzewy zakończę
Bo nam popadnie w samozachwyt Ewka
I nosek jej się zadrze w górę jak marchewka
Karotki więc lepiej pozostawię sobie
Życząc - Glonojadko Kochana Tobie
Byś nadal w Akwarium naszym pływała
I cały plankton zgodnie scalała.
Silver:
"Ciasto"
Mała dziewczynka - lat chyba sześć,
kawałek ciasta chciała raz zjeść,
lecz nie wiedziała jak się je robi,
więc zabrałyśmy się za to obie.
Ferii zimowych był to wtedy czas,
na babkę z kakao pora w sam raz.
Mała dziewczynka - lat chyba sześć,
potrzebne produkty pomogła znieść
i wymieszała wszystkie składniki,
Aż jej fruwały dwa warkoczyki.
Gdy wszystko szybko już było gotowe,
czekać pozostało na ciasto wyborowe.
A to wyrosło - piękne i pachnące,
można by rzec: jak kwiatki na łące.
Mała dziewczynka - lat chyba sześć,
najchętniej całe by chciała zjeść.
Była szczęśliwa jak w siódmym niebie
i wzięła receptę po feriach do siebie.
W domku pieczenie kontynuowała
i całą rodzinkę babką częstowała.
I chociaż minęło już sporo latek
a z małej dziewczynki wyrósł niezły Gagatek,
przygoda z pieczeniem jest nadal w pamięci,
czasami się nawet łezka w oku kręci.
Max Fish:
ta nasza zgrzewa
to po prostu mała zgrzewa
jest mała ale ja wierze
ze ona wreszcie dorośleje
ale nie martw sie droga Ewo
bo jak ten wiersz będzie zły to chowam się na drzewo
i proszę zawsze się uśmiechaj
bo to zdrowie i tego nie zaniechaj
ciesz się z tego co niesie los
i nie wyrzucaj tego jak włos
proszę nie smuć sie nigdy
bo i ja bede szczęśliwy
ale nie dziw się tego
że piszę tak lewo
po prostu jestem inny
i nie jestem tego winny
więc proszę nie bij mnie od razu
tylko najpierw przeczytaj trochę frazu
no to narazie
i trzymaj nogę na gazie
Fipcio:
Ta nasza zgrzewa
To po prostu Mała Ewa
Jest zawsze wesoła
I tagrze odezwała
Zawsze była niezła kumpela
I zawsze być powinna
Pamnieta o kazdym i zna kazdego
Kazdego nawet nieznajomego
Jest była jest i będzie lubiana
Bo juz jest z niej taka równiara
Wiem ze pisze troche lewo
Ale nie bądz na mnie zla Ewo
Bo nie mnialem co wymyslic
Wiec zaczolem cos pazgrolic
Musze juz konczyc
Bo gupotu zaczynam pisac
Czesc juz czas na mnie
I nie zapominaj o mnie
Łosoś Tuńczykowaty:
Pędzi glonojad włochaty...
Jak wystrzelony z armaty...
Dokąd biegniesz nasza zgrzEwo
Po jabłka pod tamto drzewo!!!
Po co ci ten słodki owoc
By szarlotkę zrobić przez noc!!!
To może weźmiesz jeszcze banany
Nie, dziękuję, wolę tulipany!!!